20. Niedziela Zwykła – Mt 15,21-38

20. Niedziela Zwykła – Mt 15,21-38

„Ale On nie odezwał się do niej ani słowem” /Mt 15,23/

 

         Milczenie Boga. Głucha cisza. A w środku tej strasznej ciszy człowiek ze swoim trudnym życiem, problemami nie do rozwiązania i jednym wielkim pytaniem zatopionym w pustce – co dalej?   Proszę, wzywam pomocy a Boga jakby nie było albo był tam, gdzieś, daleko… Dlaczego milczy? Przecież powinien się odezwać. Przecież czekam…

Ludzka pycha różne ma postaci, ale niewątpliwie jednym z jej przejawów jest złudzenie, że człowiek i Bóg są partnerami. A Bóg Bogiem jest i dobrze by było mieć stałą tego świadomość. On przemawia do nas nieustannie przez stworzenie, przez Słowo, przez zbawienie dokonane przez Syna. Duch Święty wciąż towarzyszy wszystkim naszym dobrym myślom, dobrym słowom i dobrym czynom. Bóg nie musi się już w ogóle odzywać chociaż… nieustannie to robi. Tyle tylko, że mówi tak, jak On sam chce i głośniej wtedy, kiedy On sam uzna za stosowne. Domaganie się od Pana Boga specjalnej, „tylko dla mnie” odpowiedzi na moje prośby, pytania i wątpliwości jest, powiedzmy to sobie jasno, bezczelnością. „Mają Prawo i Proroków niechże ich słuchają” – to jest jasne zalecenie Pana Jezusa dla tych, którzy chcieliby specjalnej Boskiej interwencji. Mam Prawo, Proroków, Ewangelię i Bożą Moc płynącą z sakramentów. Niczego więcej nie trzeba. Trzeba tylko  z wdzięcznością i pokorą wobec Pana z tego korzystać. Najlepiej w ciszy.  Bo może się okazać, że Pan Bóg, który Miłością jest, odpowiada mi… choć nie musi. Tylko ja nie słyszę, bo Jego Głos nie jest w stanie przebić się do mnie przez ścianę mojego użalania się nad sobą i moich żałosnych jęków.   

 

Ks. Marek Rudziński