22. Niedziela Zwykła – Mt 16, 21-27

22. Niedziela Zwykła – Mt 16, 21-27

„…każdemu odda według jego uczynków” /Mt 16,27/

 

         No i co z tym zrobić? Kimże jest Ten nasz Bóg? Miłosierną Miłością, jak chce św. Jan czy może czystą Sprawiedliwością, jakby to wynikało z dzisiejszego fragmentu ewangelii? Wypada odpowiedzieć, że jednym i drugim i… na tym skończyć to rozważanie, ale tak zrobić wcale nie wypada, więc spróbujmy przez chwilę pomyśleć nad tą – jednak pozorną – sprzecznością.

         Bóg-Miłość wychodzi ze swoją miłością do człowieka nieustannie i czeka na podobną ze strony człowieka odpowiedź. „Kocham Cię” mówi Bóg i obsypuje człowieka swoimi darami. Jeśli człowiek uchyli przynajmniej troszkę swoje oczy, zwykle szeroko zamknięte codziennym bieganiem za nie wiadomo czym, wtedy odpowiada Bogu swoją miłością i wyraża to w życiu dobrem, które stara się spełniać, krzyżem przyjmowanym i niesionym z Jezusem, miłością zlewaną na tych, których Pan Bóg stawia na jego życiowej drodze. I, mówiąc obrazowo, dla takiego człowieka Bóg jest Miłosierną Miłością. A jeśli człowiek nie dostrzega Bożej miłości, ale wierzy i boi się Boga, to stara się zachowywać przykazania. Dla takiego człowieka Bóg jest Miłosierną Sprawiedliwością. Dla wszystkich innych jest Sprawiedliwością.

Inaczej rzecz ujmując i posłużywszy się nieco dialektyką, to, jeśli Miłość jest tezą a Sprawiedliwość antytezą, dobre, uczciwe życie człowieka staje się syntezą.  

A  tak naprawdę, to Bóg jest Absolutnie Doskonałą Nieogarnioną Nieskończonością, którą poznać możemy jedynie w tych okruszynach, jakie łaskawie zechciał nam objawić. I choć i to nie jest łatwe, dobrze jest robić to nieustannie, bo przecież kochać naprawdę możemy tylko tego, kogo znamy a ta Miłość, to moja  i Twoja Wieczność.            

 

 

Ks. Marek Rudziński