31 Niedziela Zwykła, ale…

31 Niedziela Zwykła – Łk 23, 44-46.50.52-53;24,1-6a

„Dlaczego szukacie żyjącego pośród umarłych?”/Łk 24,5b/

 

         Ja umieram, ty umierasz, on umiera, my umieramy, wy umieracie, oni umierają… Cóż, zwykła koniugacyjna wyliczanka, nieco smutna w treści a przez wielu generalnie pomijana w życiu. Pomijana jak sama śmierć. W naszej współczesnej „kulturze” dochodzi coraz silniej do głosu taki sposób opisu rzeczywistości jakby nie było śmierci,  jakby fakt jej istnienia dało się wymazać samym faktem niemyślenia czy niemówienia o niej. Wiara w to, że wystarczy zmienić nomenklaturę, żeby zmienić rzeczywistość, jest zdumiewająco silna. „Ogrody Pamięci”, „Lasy Pamięci” – byle tylko nie cmentarz, byle nie grób, byle nie krzyż na grobie – nawet za cenę powrotu do pogaństwa… „Cześć Jego/Jej pamięci” słyszę lub czytam i pusty, przyznaję niezbyt stosowny zważywszy na okoliczności, śmiech mnie zbiera. „Cześć jego pamięci” nazbyt często bywa, niestety, powiedzeniem definitywnego „cześć” i człowiekowi, i pamięci o nim. A boleśnie najdziwniejsze jest to, że my, chrześcijanie ulegając modzie/?/, zmasowanej dość agitce/?/ czy też jakiejś diabelskiej formie „nowoczesności’ zaczynamy myśleć, mówić i  zachowywać się tak, jakbyśmy zaczynali tracić wiarę w to, że „życie… wiernych… zmienia się, ale się nie kończy”.    A to jest najprawdziwsza prawda. Dla nas śmierć to  b r a m a, to ostatnia rzecz do zrobienia na tej pięknej ziemi. Potem już tylko spotkanie z Tym, który jest Jedyną Odpowiedzią na pytanie o sens czy bezsens śmierci, ze ZMARTWYCHWSTAŁYM. Kiedy więc staję nad grobem Kogoś,  to nijak nie mogę myśleć „cześć jego pamięci”, bo myślę „do zobaczenia” … wkrótce.   

Ks. Marek Rudziński