33. Niedziela Zwykła – Mt 25, 14-30

33 Niedziela Zwykła – Mt 25, 14-30

„Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane i będzie miał nadmiar. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma.”/Mt 25,29/

 

         Oj, coś bardzo niesprawiedliwa jest ta Boża sprawiedliwość. W szarej naszej codzienności wiadomo, że „bogatemu diabeł dzieci kołysze” a „biednemu zawsze wiatr w oczy wieje”, ale żeby jeszcze i dobry Bóg biednemu odbierał a bogatemu dawał???! Cóż, wydaje się to rzeczywiście niezbyt sprawiedliwe. Kiedy zastanowić się jednak głębiej to… Pan Bóg obdarzył każdego z nas wieloma talentami. Dokładnie tyloma, ilu każdy potrzebuje, aby owocnie, mądrze i dobrze przeżyć swoje życie. Mają one być przez nas rozwinięte i wykorzystane, owszem, dla naszego szczęścia i dobra ziemskiego, ale też dla dobra i pożytku naszych bliźnich i, przede wszystkim, dla naszego dobra i szczęścia  w i e c z n e g o. I w tym Bóg pomaga, ale… tym, którzy sami sobie pomagają. Jeśli człowiek nie robi nic, jeśli „zakopuje” kolejne talenty, dziwiąc się jednocześnie dlaczego nikt nie dostrzega jak bardzo wybitnego przedstawiciela gatunku ma przed sobą, to po niedługim czasie okazuje się, że po dawnych talentach nie ma już śladu, a człowiek zwyczajnie się zdegradował i to na każdym poziomie swego życia. Zło, jeśli pojawia się w ludzkim życiu zamiast dobra, potrafi unicestwić człowieka, zniszczyć mu ziemskie i wieczne życie. Powołaniem człowieka jest  bowiem  r o z w ó j. Nabywanie wiedzy, nowych umiejętności, mądrości wreszcie, w oparciu o Bożą łaskę, przynosi niebywałe owoce służby swoim życiem Bogu , bliźnim i sobie. Święci są tego najlepszym dowodem. Oni zwykle nie byli ludźmi nadzwyczajnych, genialnych talentów. Oni byli normalnymi ludźmi. Tylko nienormalnie intensywnie nad sobą pracowali na pożytek sobie, ludziom i na Bożą chwałę. I to wszystko. I to jest świętość. No to co? Może weźmy się trochę bardziej do roboty?…     

        

          

Ks. Marek Rudziński