Niedziela Palmowa – Łk 22,14-23,56

Niedziela Palmowa – Łk 22,14 – 23,56.
„A lud stał i przyglądał się…”/Łk23,35/.

Zawsze fascynował mnie fenomen tłumu. Jedna, dwie, trzy mądre spokojne i zrównoważone osoby, postępują w sposób przewidywalny i przyzwoity. Te same osoby wmieszane w setkę im podobnych, już niekoniecznie, bo tłum rządzi się swoimi prawami. Od euforii wjazdu Pana do Jerozolimy, do milczącej obserwacji egzekucji jest niewiarygodnie blisko. Trudno nazwać to nawet obserwacją, bo „lud stał i przyglądał się” – spokojnie, beznamiętnie, bez zaangażowania.
A Jezus potwornie cierpiał i umierał na krzyżu za nich – spokojnych „oglądaczy”…
Ten smutny obrazek przypomina mi się zawsze na początku Wielkiego Tygodnia.
W kościołach dzieją się rzeczy niezwykłe. Od procesji z palmami, przez Ostatnią Wieczerzę, przez śmierć straszną na krzyżu i wielkosobotnie uspokojenie aż do rezurekcyjnego alleluja biegnie czas i obrzędy. Tak naprawdę jednak stają się na nowo Największe Tajemnice naszej wiary i naszej wieczności. I giną często marnie, przykryte stertą sprzątań, zakupów, zajęć kuchennych i innych tego typu świątecznych przygotowań. Już nie widać Pana Jezusa zza zajączków, kurczątek żółciutkich i bazi… Już nie ma czasu na zatrzymanie się, choćby na chwilę, i „przyglądanie się” temu, co Bóg robi dla mnie. Nawet na to nie ma czasu. I tylko wokół słychać odarte już kompletnie z treści, automatycznie wyszczekiwane życzenie „wesołych świąt”…
I tylko robi się od tego coraz smutniej…
I robi się strasznie…
Wesołych Świąt….

Ks. Marek Rudziński