17. Niedziela Zwykła – Łk 11,1-13

XVII Niedziela Zwykła – Łk 11, 1-13
„Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, to tym bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą”/Łk 11,13/.

Niespodziewaną konstatacją kończy się ta dzisiejsza ewangelia. Uczniowie zapragnęli mieć swoja specjalną modlitwę – taką „tylko ich”- i ją dostali. Przy okazji jednak Pan Jezus mówi im o ojcowskiej miłości Boga i porównuje ją do naszej ludzkiej miłości, która dzieciom stara się dać wszystko to, co najlepsze. I mówi o tym, że Bóg proszących zawsze wysłuchuje. Już to z a w s z e, budzi pewne wątpliwości… Przecież tyle razy w życiu zdarzało się mnie i Tobie zapewne prosić a Bóg milczał i nie dawał, i wcale się tymi prośbami nie przejmował. Nie przejmował się? A może trzeba zapytać siebie o c o prosiłem? Może – bez względu na to, co sobie w mej ograniczoności myślę – prosiłem o węża lub skorpiona, o coś, co by mi jako człowiekowi i chrześcijaninowi śmiertelnie zaszkodziło, a Bóg dał mi …rybę i jajko. Tylko ja, zapatrzony w siebie i moje proszenie, nijak tego nie dostrzegam. Bóg w sytuacji „bo JA proszę” w ogóle się nie liczy. Ma mi dać! Ma mi dać zdrowie, życie, pieniądze, pracę dla dziecka i co tam jeszcze potrzebuję. Ma mi dać, powinien, m u s i, bo przecież JA proszę…
A Bóg chce mi dać to, co NAJLEPSZE…
A Bóg chce mi dać DUCHA ŚWIĘTEGO,
Czyli
Bóg chce dać mi WSZYSTKO. Chce dać mi SIEBIE, BOGA!!!
Żeby to tylko choć trochę rozumieć…
Żeby chcieć prosić jak dziecko, bez warunków wstępnych…
Żeby chcieć i umieć przyjąć ten DAR…
Żeby…

Ks. Marek Rudziński