33. Niedziela Zwykła – Łk 21,5-19

XXXIII Niedziela Zwykła – Łk 21,57-19
„ Nauczycielu, kiedy to się stanie i jaki będzie znak, że to /…/ już nadchodzi? /…/ Dzięki swej wytrwałości zyskacie wasze życie.”
/Łk 21, 7.19/

Pytania o przyszłość – tą bliższą i tę dalszą – nurtują nas ludzi od zawsze. Pytanie o czas końca naszego świata, znaki go zapowiadające i przebieg tegoż, prognozy, domysły i przewidywania końca świata dotyczące nie dziwią bardzo, choć, powiedzmy sobie szczerze, bardzo głupie są. Jedyną dobrą stroną ich stawiania jest w miarę dostatnie życie wszelkiej maści wróżek, magów i jasnowidzów żerujących na ludzkiej ciekawości, naiwności i głupocie. Właściwie tak można by zakończyć zastanawianie się nad tym zjawiskiem gdyby nie to, że dotyczy ono w bardzo dużym stopniu, w stopniu o w i e l e z a d u ż y m, ludzi, którzy uważają siebie za wierzących w Boga. Dla nich bowiem ta głupia ciekawość jest g r z e c h e m . Bardzo bowiem obraża Boga nasz brak ufności wobec Niego, a tym właśnie najczęściej są próby poznania przyszłości. W dodatku jest to grzech, który w sposób naturalny karany jest natychmiast niepokojem, strachem i irracjonalną obawą przed tym „co to będzie”, „jak to będzie” i „kiedy”. Ów niepokój, czy raczej brak wewnętrznego spokoju, jest też dowodem na to, jak bardzo diabelska jest ta ciekawość. Gdzie jest Bóg, tam jest cisza i uspokojenie. Jeśli zajmujemy się, przed czym ostrzega św. Paweł, „próżnymi dociekaniami”, to zwyczajnie nie mamy czasu ani nastroju, ani wewnętrznej motywacji do tego, aby żyć na codzień przyzwoicie, spełniając swoje obowiązki względem siebie, bliźnich i Pana Boga. „Wytrwałość” w przyzwoitym chrześcijańskim życiu jest gwarantem „zyskania życia” na wieki. Jest też już teraz gwarantem zwykłego ludzkiego szczęścia i ś w i ę t e g o spokoju.
Gdyby jednak kogoś nudził święty spokój, niech zrobi kawę i powróży sobie z fusów…

Ks. Marek Rudziński