IV Niedziela Wielkiego Postu – J 9, 1-41

„On więc poszedł, obmył się i wrócił widząc.”/J 9,7b/ „…”Wierzę Panie”, po czym oddał Mu głęboki pokłon”/J 9,38/

 

Ślepiec chciał wyzwolić się ze swej ślepoty więc udał się do Pana Jezusa. Przejrzał. Ale to wcale nie było dla Jezusa najważniejsze. Uzdrowienie było dla Pana tylko wstępem do tego, co naprawdę jest dla człowieka uszczęśliwiająco ważne – prawdziwa i żywa  w i a r a  w Boga. Ślepota fizyczna jest straszna. Ślepota duchowa jednak jest zabójcza, bo nie wyleczona na ziemi wchodzi w wieczność, trwa w wieczności i wtedy nazywa się  p i e k ł o. 
Czy przesadzam?
Kiedy człowiek wybiera grzech i grzech dopada człowieka, oślepia jego duszę. I wtedy zaczyna się równia pochyła. Stąd coraz więcej grzechów a wraz z nimi „ewolucja poglądów”, bo trzeba jakoś usprawiedliwić najpierw przed sobą a potem przed innymi i samym Panem Bogiem tę wewnętrzną „rozsypkę”. Stąd niechęć do spowiedzi, uciekanie z kościoła a w końcu przed kościołem, obwinianie wszystkiego i wszystkich o własne winy i nieszczęścia. Dostaje się więc matce, ojcu, rodzeństwu, sąsiadom, pracodawcom, księżom, pedofilom i cyklistom… Wszyscy są winni – z Panem Bogiem włącznie. Wszyscy, tylko nie ślepy na duszy człowiek.  I zginie na wieki. Albo…
…poprosi Jezusa o pomoc, pójdzie i obmyje się w sakramencie pokuty i z czystym sercem i oczyszczonym wzrokiem duszy spojrzy na Jezusa i powie „wierzę Panie” i pokłoni się przed Bogiem a wtedy przestanie się kłaniać  „diabłu i jego aniołom” i zacznie żyć…


Ks. Marek Rudziński

Biedny ślepiec 
Przestał widzieć Boga 
Nie widzi człowieka
Widzi siebie
Nieszczęsny nie wie że szczęście grzechu które trwa przez chwilę
Żywi się szczęściem życia i rodzi
Nieszczęście
Nieszczęsny myśli że widzi wciąż dalej 
A koniec nosa codziennie dłuższego rozbija wciąż
O kłamstwa w które wierzy dla bardzo
Nieświętego spokoju.
Biegnąc zdobywać przyszłość 
Kręci się w kółko wciąż mieszając
Błoto
Myśli, że pełną piersią oddycha bez Boga
Uduszony 
Szuka wokół przyczyn
Ślepy…
Nie widzi 
Że to co w nim trzeba obmyć
I zgiąć kolana
I przejrzeć
I zobaczyć
Prawdę  
I uwierzyć 
I poczuć się 
Wolnym