15. Niedziela Zwykła – Mt 13, 1-23

15. Niedziela Zwykła – Mt 13, 1-23

„Dlatego mówię do nich w przypowieściach, gdyż patrzą, a nie widzą; słuchają, a nie słyszą i niczego nie rozumieją.” /Mt 13,13/

         Pocieszająca dla szarego głosiciela Ewangelii jest ta, niezbyt tak naprawdę pocieszająca, konstatacja Pana Jezusa. Nawet On szukał sposobu, w jaki mógłby trafić do tych, do których starał się dotrzeć z Bożą Nauką. Jego przypowieści były prostymi opowiastkami osadzonymi w realiach codzienności Jego słuchaczy. Słuchacze musieli tylko usłyszeć –  usłyszeć morał albo z tego, co usłyszeli, wyciągnąć wnioski. A efekt? Efektem są pytania apostołów o sens prostej przypowieści o siewcy, bo oni sensu nie pojęli. Inni nie pytali, bo nie byli tak blisko Pana Jezusa a ile pojęli z przypowieści możemy się tylko domyślać i … trudno tu być optymistą. Ziarna Bożej Prawdy są nieustannie rzucane w nasze serca i umysły. Bóg mówi do nas przez sytuacje, zdarzenia, „przypadki” i wypadki. Patrzymy na nie. One się dzieją na naszych oczach, w naszym życiu. Patrzymy i nie widzimy. Widzimy rzecz , ale Bożego działania w niej i przez nią już nie. To za trudne jest, bo wymaga zatrzymania się na chwilę a przecież nie ma czasu i pomyślenia a to jest już czynność tyleż trudna, co deficytowa. Bóg mówi słowa proste i  n a j w a ż n i e j s z e. Słuchamy ich. Mówi dziecko, żona, mąż, dziadek, babcia, sąsiad w depresji i sąsiadka smutna… Słuchamy ich. Słuchamy … a trzeba by było  u s ł y s z e ć. Musimy patrząc ZOBACZYĆ i słuchając USŁYSZEĆ. To wymaga wysiłku, troski, chęci, zaangażowania. To wymaga miłości. Bez tego skałą twardą będziemy i ziemią wyschniętą i bezpłodną. Będziemy pustynią.

No i po co komu w niebie pustynia???      

89