25. Niedziela Zwykła – Mt 20, 1-16a

25 Niedziela Zwykła – Mt 20, 1-16a

„Czy nie mogę zrobić ze swoją własnością tego, co chcę? Dlaczego patrzysz zazdrosnym okiem na to, że jestem dobry?” /Mt 20,15/

 

Dobry Bóg ma dla każdego i każdej z nas przewidzianą drogę życia. Jest to droga optymalna, której odczytanie i realizacja prowadzi człowieka do szczęścia tutaj, na ziemi i, co ważniejsze, do szczęśliwej wieczności. Po ludzku sądząc nie są to drogi „sprawiedliwe”. Jeden bowiem jest biedny a inny bogaty, jeden jest królem a drugi żebrakiem, ta jest śliczna a tamta śliczna inaczej, ktoś jest zdrów jak tur a ktoś inny całe życie jest zdechlakiem… Można by tak w nieskończoność snuć owe „niesprawiedliwości”. A w nas, jak w najemnych pracownikach z dzisiejszej ewangelii, pobrzmiewa poczucie krzywdy. Rozglądamy się dookoła i wciąż więcej dostrzegamy wokół siebie tych, którym „jest lepiej”. Nie zastanawiamy się nawet nad tym, że nasza ocena tego „lepiej” jest tyleż subiektywna (= nieprawdziwa), co oparta na zaobserwowanych przez nas przesłankach, których prawdziwości tak naprawdę zweryfikować nie możemy, więc wyciągamy wnioski błędne, w związku z czym cała nasza ocena jest błędna (= nieprawdziwa). Marnuję czas na pławienie się w rozpamiętywaniu „niesprawiedliwości” mnie dotykających, zamiast wciąż na nowo, codziennie odczytywać Boży plan wobec mnie. Twoja droga, jakkolwiek byłaby trudna, jest twoja i Boża. Idź nią i nie marudź, że komuś jest łatwiej a ty masz wciąż pod górkę. To nic, że boli czasem. Idź nią a z tobą będzie szła łaska i pomoc, i siła. Ty idź, a jeśli zechcesz uważnie popatrzeć, to zobaczysz jak wiele, o wiele więcej niż „zarobiłeś”, otrzymujesz. Nie porównuj się z innymi. Idź. A z tobą będzie szedł Ten, który cię umacnia. W Nim możesz WSZYSTKO.

 

Ks. Marek Rudziński