5 Niedziela Zwykła – Mk 1, 29-39

V Niedziela Zwykła – Mk 1, 29 – 39
„Uzdrowił wielu /…/ i wyrzucił wiele złych duchów /…/ . Pójdźmy gdzie indziej, /…/ abym i tam nauczał, po to bowiem wyszedłem” /Mk 1,34 i 38/

„Ubodzy /chorzy, cierpiący, potrzebujący/ są drogą Kościoła” – to zdanie często i w różnych konfiguracjach pojawia się w wypowiedziach wielu ludzi Kościoła. Media ochoczo wychwytują tego typu myśli w nauczaniu papieża Franciszka – akcentują je i podkreślają, podobnie jak Jego buty, miejsce zamieszkania i posiłki z biedakami przy różnych okazjach. W ogóle, gdyby tylko z naszych popularnych „świeckich” mediów próbować poznawać nauczanie papieża i Kościoła, to obraz jest jednoznaczny: najważniejsi są ubodzy a jedynym uzasadnieniem istnienia Kościoła jest jego działalność charytatywna. Kościół powinien d a w a ć. Najlepiej wszystko i wszystkim. A Kościół to my wszyscy. Możemy, owszem, porozdawać wszystko co mamy i … przejść na utrzymanie… no właśnie, czyje – państwa?, bogatszych od nas, którym jeszcze coś zostało albo są niewierzący i nie porozdawali? – nie wiem. No to spójrzmy na Pana Jezusa. Uzdrawia chorych, oni wciąż przychodzą a On… ich zostawia i idzie nauczać. Kiedy kobieta wylewa drogocenny olejek na stopy Jezusa to „charytatywnie” nastawionemu Judaszowi, któremu żal olejku, /przecież można by go sprzedać i pomóc biednym/ spokojnie odpowiada krótkim „ubogich zawsze będziecie mieli między sobą”. Apostołom powie „Idźcie na cały świat i nauczajcie”. I oni to doskonale zrozumieli i pamiętali. Kiedy w pierwotnym Kościele apostołowie zauważyli, że większość czasu spędzają rozdając jedzenie i inne potrzebne rzeczy biednym, ustanowili diakonów, by oni sami mogli głosić ewangelię i sprawować sakramenty. Kościół jest bowiem wspólnotą zbawczą, gdzie wiara rodzi się ze słuchania a wierzący zbawia się wypełniając łaską płynącą z sakramentów, wielbiąc Boga i we wspólnocie idąc do Niego, niejako „po drodze” pomagając potrzebującym. My zaś tak zapatrzeni jesteśmy w człowieka, że gdzieś nam dobry Pan Bóg zniknął z oczu. Diabłu znowu udaje się przekręcić priorytety. Dobrem miłości bliźniego przykrywa dość dokładnie pierwsze i NAJWAŻNIEJSZE PRZYKAZANIE: MIŁOŚCI BOGA NADE WSZYSTKO. A rumorem czynionym przy wstawaniu z kanap coraz bardziej zagłusza PRAWDĘ EWANGELII. To Bóg jest NAJWAŻNIEJSZY i BOŻA CHWAŁA. Całe dobro świata z Boga wypływa i tylko z Bogiem i w Bogu osiąga swą pełnię. NA WIĘKSZĄ CHWAŁĘ BOŻĄ.

Ks. Marek Rudziński